ENG
   PL

Marzena Łukaszuk   »
Grafika, rysunek



Semiosfera duchowości

Jesteśmy tym, co czujemy i czego doświadczamy. Thích Nhat Hanh 1

Twórczość Marzeny Łukaszuk można by określić jako pisanie obrazem, obrazem traktowanym bardzo szeroko, który obejmuje także wizualną epidermę słowa. To poetycki pejzaż plastyczny, którego istotą jest zapis rzeczywistości duchowej artystki. Bywa ona podstawowym impulsem twórczości w ogóle, ale w przypadku wielu kreatorów sztuki, wyrażona, pozostaje na poziomie pewnej ogólności i wiedzie często poza intymny obszar inspiracji. W przypadku Marzeny Łukaszuk artystyczne komunikaty wypływają z najgłębszych warstw wrażliwości. Autorka nie boi się mówić, co dzieje się z jej wnętrzem i z jej umysłem. Wtajemnicza nas w swoje emocje i przeżycia, wyraża myśli i refleksje. Jest w nich i to, co uświadomione, jak i to, co trudno zracjonalizować. Twórczyni uwalnia to, co kłębi się w głowie i w duszy. Nadaje – podlegający naszej percepcji – uproszczony, skondensowany kształt wolnym skojarzeniom, echom wspomnień, wzruszeniom.

Wymaga to użycia specjalnego języka, tak subtelnego, jak fenomeny, które ma objawić. Język, którym posługujemy się na co dzień, jest niedoskonałym narzędziem do wyrażania osobistych – często zawikłanych – myśli i odczuć. „Słowa zbyt grubym są opakowaniem do tego, co wam chcę powierzyć.” – pisał poeta2.

Artystka odczuwa potrzebę wizualizacji wrażeń. To, co widzimy w pracach Marzeny Łukaszuk, to fizyczny wyraz osobistych przestrzeni symbolicznych. Ich przejawy są wielorakie i w różnym stopniu skomplikowane. Tak jak w życiu – bo przecież sygnały, za pomocą których wyrażamy przeżycia, mają różną naturę. Refleksja zwerbalizowana za pomocą pisma jest czymś innym niż oznajmiony krzykiem ból. W plastycznych wypowiedziach Marzeny Łukaszuk egzystują litery i ideogramy, fragmenty tekstów i struktury przypominające rzędy pisma, linie i płaszczyzny – kształtne formy i niezdyscyplinowane plamy, barwne i achromatyczne. Obraz przechodzi w słowo, słowo w obraz. Z ułamków wspomnień, śladów po przeżyciach rodzą się nowe przestrzenie – jednocześnie osobiste: myślowe i mentalne, jak i kulturowe: artystyczne, literackie, filozoficzne.

To „dzieje się samo”, ale wbrew pozorom nie dzieje się automatycznie i poza kontrolą, jak (złudnie) u surrealistów. W procesie tworzenia wiele jest intuicji, ale ostatecznie wizualizacją bodźców rządzi porządek plastyczny. Ma w nim miejsce zmaganie się czynnika geometrycznego z miękkim gestem, dyscypliny ze swobodą. Żaden z tych żywiołów sam nie udźwignąłby ciężaru ekspresji impulsów płynących z głębi wewnętrznego ja artystki. Narzucająca się literackość, żywioł narracji, realizm jako metoda kształtowania elementów obrazowych pozbawiłyby przekaz szlachetności i tajemnicy.

Z kolei język wyspekulowanej abstrakcji jako wyłączny środek ekspresji uczyniłby go dalekim od prawdy, spontaniczności, a także od swego rodzaju intymności i poezji. W pracach Marzeny Łukaszuk treści emocjonalne, duchowe nie są przytłoczone czystą warstwą formy. Twórczość ta stanowi spójną całość nie tylko w sensie plastycznym, ale także wyrazowym i znaczeniowym. Motywy obrazowe są częścią subtelnego porządku całości. Relacja pomiędzy myślą czy uczuciem a znakiem, który ma je wyrażać, zbliża się czasem do granicy aluzyjności. Formy leżące na styku abstrakcji i figuracji swoją nośność semantyczną ujawniają czasem w sugestii kształtu, choć artystka nie dąży do imitacji zjawisk (jak zresztą naznaczyć formą rzeczy tak ulotne, jak przeczucia czy wrażenia?). Motywy obrazowe są subiektywne, znalezione we wnętrzu, skondensowane. Raczej pozbawione szczegółów, oddają jedynie istotę zjawiska. Nasze przyzwyczajenia odbiorcze – choć chciałoby się je porzucić – pozwalają nam rozpoznawać w nich czasem określone desygnaty, należące do szczególnych przestrzeni interpretacyjnych.

Miękkość i witalność wielu kształtów zbliżonych do organicznych, ich płynność, barwy ziemi (już obrazy dyplomowe), takie jak brązy i zielenie, powodują, że jedną z narzucających się intencji jest chęć dostrzegania w pracach Marzeny Łukaszuk wpływu natury, która w swym bogactwie odsłania logikę swoich struktur. Według Ursuli Le Guin: „(…) Przyjemność z poznawania uporządkowanej złożoności Natury, która sama w sobie jest pięknem” jest źródłem kreatywności. A: „Im bliżej natury jesteśmy, tym więcej czujemy w sobie Boga.” (Johann Wolfgang von Goethe)3.

Pozostając w tym samym kręgu skojarzeń, wypada zauważyć, że motywem, który jest bardzo często przywoływany, gdy mówi się o dziełach Marzeny Łukaszuk, jest pejzaż. To określenie ma w kontekście jej twórczości bardzo wiele znaczeń. Tu wspomnijmy o aspekcie topograficznym, wiążącym się z aluzjami do obserwowanych albo zapamiętanych form krajobrazu, do „rozpoznawalnych” w pracach uosobień gór czy rzek, do quasi-kartograficznych odwzorowań siatek pól namalowanych na – przywołujących widok starych dokumentów i map – podłożach w kolorze sepii (cykl Podróż do Anglii). Język Marzeny Łukaszuk jest bardzo złożony. I jak każdy język posiada swoją strukturę. Wyrażane za jego pomocą wyznania zostają w jakimś sensie uporządkowane, zhierarchizowane. Porządek poziomów języka odbija się na organizacji elementów wizualnych jej artystycznych manifestacji. W jakimś sensie dzieje się to automatycznie, gdyż użycie języka powoduje naturalne strukturalizowanie i porządkowanie wypowiedzi. Zanim przyjrzymy się bliżej kompozycji prac Marzeny Łukaszuk, podnieśmy jeszcze jeden aspekt dotyczący języka wypracowanego przez twórczynię.

Jej sposób „artystycznego wyrażania się” ewokuje tajemnicę i to na kilku poziomach. Po pierwsze jest to jej język indywidualny, bardzo złożony; jest zrozumiałe, że nie do końca go rozumiemy i chyba nie musimy, bo znaczenia rodzą się tu także z nastroju, z sugestii, z kontekstu, z założonej ambiwalencji. Po drugie dlatego, że zawiera on elementy z ducha „magiczne”, na przykład osobiste i trudne do odkodowania symbole „astrologiczne” czy „alchemiczne”; zapis pełen jest krętych duktów, zatrzymań i powtórzeń. Czasem przypomina zaszyfrowane teksty z welinowych stronnic Księgi Voynicha. Takiemu odczuciu sprzyja także fakt, że wiele z prac Marzeny Łukaszuk stworzonych zostało na papierze czerpanym albo specjalnym papierze graficznym, formy i litery bywają nieostre, rozlewne, wykaligrafowane bądź wymalowane tuszem i atramentem, jak w średniowiecznych skryptoriach. I po trzecie: podejrzewamy, że jej ręką rządzi nie tylko ona, ale jeszcze coś, czego sama nie jest w stanie sobie uświadomić, albo jednoznacznie nazwać.

Forma zapisu powoduje więc, że to, co proste i zwykłe, staje się niezwykłe, nabiera zagadkowości i wagi. Duża w tym rola kaligrafii, a właściwie manifestacji znaku, śladu, który stanowi o znaczeniu przekazu. W tekstach kultury, jakimi są prace malarskie i graficzne Marzeny Łukaszuk, znak (litera, ideogram) ewokuje wielorakie przestrzenie od semantycznej po estetyczną.

Zagłębianie się w sferę symboli, tych skonwencjonalizowanych i tych stanowiących głos nieświadomości, pozwala artystce zanurzać się w całym wszechświecie i zarazem utrzymywać z nim nieustanny kontakt. Nazywanie rzeczy, wypowiadanie się na ich temat ma znaczenie nie tylko dla kształtowania relacji z tym, co poza nami, ale pozwala nam prowadzić rozmowę z samym sobą.

Marzena Łukaszuk ma także nadzieję na dialog z odbiorcą. Powstają oryginalne listy (całe serie) twórczyni do siebie i równocześnie jej listy do nas. Motywy: epistemologiczny i literacki są w jej twórczości wszechobecne. Potok zapisanych odręcznie myśli, ujętych w rzędy liter – znaków, słów – nie-słów, wyimki z rzeczywistych tekstów prozatorskich i poetyckich, forma listu albo karty pocztowej narzucona przez kompozycję, użycie naznaczonego niepowtarzalnością czerpanego papieru, zastosowanie tuszu i atramentu, położenie nacisku na wyczuwalność gestu piszącego – uczestniczą w kreowaniu pejzaży kaligraficznych, obrazów poetyckich nasyconych przejawami spontanicznej typografii.

Składniki świata przedstawionego funkcjonują w obrębie wyznaczonej siatki kompozycyjnej. Poziome układy zespołów liter, dukt pisma jako odbicie linearności sposobu myślenia wpływają na to, że w kompozycji dominują horyzontalne układy płaszczyzny. Pojawiają się też klasyczne układy linii pionowych i poziomych (czasem symetria, także ta widoczna w owalach z ilustracji do wierszy Andrzeja Poniedzielskiego) wyznaczane przez charakter kształtów i ich pozycje na płaszczyźnie. W Nokturnach typograficznych dostrzeżemy schemat szachownicy, której pola wypełniają linie kaligrafii. Kompozycja rzadko bywa zamknięta i bezpośrednio okolona „ramą”, raczej odnosi się do większej całości, którą stanowi niekończący się przepływ myśli, wrażeń i odczuć.

Prace to kompozycje wielowarstwowe. Dotyczy to nie tylko podziałów na płaszczyźnie, ale też układów wyznaczających bieg motywów obrazowych w głąb, których ekspresja nawarstwia się, gdy umieszczone zostają jedne na drugich. Nie jest celem twórczyni położenie nacisku na odczucie głębi przestrzennej – to raczej odbicie struktury procesów myślowych i mentalnych, stojących u podłoża dzieła. Artystka hierarchizuje poszczególne plastyczne byty, dzieląc je na: główne, poboczne i szczegóły. Dla miejsca, jakie zajmują na płaszczyźnie i w przestrzeni dzieła, ma także znaczenie barwa, arbitralnie i w obrębie ograniczonej palety określona dla liter, szersza, jeśli chodzi o zestaw kolorów w przypadku innych form4.

Dla oddania struktury kreowanego przekazu artystka wykorzystuje oryginalną perspektywę. Jest to perspektywa godząca reguły rzutu równoległego z prawidłami rzutu prostopadłego. Dzięki temu jej „semantyczne pejzaże” nieraz przypominają średniowieczne mapy, na których pola geometrycznej siatki, odwzorowującej świat widziany „z góry”, wypełnione są wizerunkami obiektów leżącymi „jeden nad drugim”.

Przestrzeń w pracach Marzeny Łukaszuk ma bardziej duchowe i mentalne niż fizyczne znaczenie. Ciekawe, że przestrzenność to także cecha treści wyrażanych przez jej kompozycje, a nawet atrybut abstrakcyjnego pojęcia znaku.

Przyjrzyjmy się bardzo ciekawym działaniom, jakie podejmuje artystka w obrębie grafiki. W linorytach i drzeworytach myśli ubrane w słowa i emocje wypunktowane są mocniej na tle emocji. Jak emblematy, cytaty z pamięci, wzruszenia obudowane w słowa, znaki.

Marzena Łukaszuk wtórnie wykorzystuje matryce linorytowe i drzeworytnicze, których kiedyś używała do drukowania nakładów. Zmodyfikowane, wrzucone w nowe konteksty służą do wykonania kolejnych prac, ich wariantów, permutacji, w których odnaleźć możemy ponownie znane już motywy (Epifity). Stare zapisy powracają z przeszłości. Stają się katalizatorem kolejnych interpretacji i wzruszeń.

Recolens priora vestigia… Artystka „powracając po swoich śladach” sięga także po fragmenty matryc (bez intencji druku), traktując je jako samodzielne kompozycje reliefowe. Wykorzystuje możliwość przywołania niesionych przez nie kiedyś znaczeń, nadania im nowych albo umieszczenia ich w odmiennym kontekście, „prze-myślenie” ich. W pracach tych znak albo słowo paradoksalnie nabierają materialnego kształtu – są przestrzenne, dotykalne (ktoś mógłby wcześniej zapytać: „Jak dotknąć słowa?”).

Powroty i metamorfozy. Wzajemne nakładanie się. Nieustający, jak w przyrodzie, proces przemian. Wykorzystanie fragmentów, ponowne ich użycie daje im nadzieję na dalszy byt. Wszystko się łączy, przenika i trwa. Jung pisząc o naturze archetypów, zwracał uwagę na to, że nie są one wzajemnie odizolowane, lecz znajdują się w stanie kontaminacji, ciągłego i zmiennego przenikania się i łączenia. Tworzą związki, uzupełniając się, bądź budując przeciwieństwa5. Przestrzeń kulturowego uniwersum staje się dla Marzeny Łukaszuk obszarem poszukiwań własnej tożsamości. Kluczowym narzędziem poznania, także samej siebie, jest dla Marzeny Łukaszuk sztuka. To w niej przegląda się piękno, to uniwersalne i to, które tkwi w człowieku.

----------------------------------------------------------------------- 1 Thích Nh.t H.nh, Cisza. Si.a spokoju w .wiecie pe.nym zgie.ku, t.um. Jan Pawe. Listwan, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016, s. 39.
2 Lubomir Lewczew, Poemat (1966). Lubomir Lewczew. Poezje wybrane, t.um. Dimitrina i Jacek Bukowscy, Ludowa Spó.dzielnia Wydawnicza, Warszawa 1976, s. 53.
3 Oba cytaty za: https://pl.wikiquote.org/wiki/Natura [dostęp 4.12.2017].
4 Warto podkreślić, że nośnik barwy – farba jest dla artystki zawsze „ostatecznym tworzywem”, gdy weźmiemy pod uwagę fizyczny aspekt werbalizowania treści.
5 Zob. Carl Gustav Jung, Über die Archetypen des kollektiven Unbewußten, Zürich 1934, s. 225.

Dariusz Leśnikowski




KATALOG





HOME | NOWOŚCI | WYSTAWY | ARTYŚCI | KONTAKT